Idziemy na całość? z cyklu jak ja to ogarnę cz. 12

Jest takie powiedzenie, że "jak już coś robić to na całego" . Jako stały bywalec wesel muszę powiedzieć, że tak naprawdę im wesele większe tym jego atmosfera lepsza. Myślę, że dobrym początkiem wejścia na " nową drogę życia", jest zaproszenie na ten wyjątkowy dzień całe nasze rodziny- bez wyjątku, jak i wszystkich naszych przyjaciół i znajomych, którzy nam dobrze życzą. Jest to fajny pretekst do odnowienia dawnych przyjażni i znajomości a przy tym i okazja żeby pewne animozje rodzinne wyprostować czy wyjaśnić. Jedno jest pewne, że nikt nie będzie się czuł źle, że został zaproszony na nasz ślub. Oczywiście pojawia się tu wątek finansowy jednak, jak wiadomo raczej dopłacimy do tego małego niż większego bo koszta rozkładają się na większą ilość osób. Myślę, że dobór sali weselnej czy lokalu jest tu kluczowy bo dla wielu będzie on podstawą do decyzji o wzięciu udziału, bądź też nie. Komfort opcji Allinclusive nie muszę nikomu polecać bo jak wiadomo chodzi o to, żeby jak najwięcej osób było zadowolonych. To może nam zaprocentować na przyszłość i odbije się na pewno pozytywnym echem życzliwości.